Żołnierze Wyklęci
Kazimierz Tumidajski ps. „Marcin”
4 lipca 1947 r. na skutek więziennej głodówki w szpitalu w Skopinie pod Moskwą zmarł płk Kazimierz Tumidajski („Marcin”) – dowódca Okręgu Lubelskiego AK, aresztowany w sierpniu 1944 r. przez NKWD.
Kazimierz Tumidajski urodził się w 1894 r. w Radłowie pod Tarnowem. Mając siedemnaście lat wstąpił do Legionów. Po kryzysie przysięgowym przebywał w Kijowie będąc członkiem Oddziału Lotnego KN3 Polskiej Organizacji Wojskowej pod dowództwem Lisa-Kuli, który zasłynął z dywersyjnych akcji przeprowadzanych przeciwko Niemcom. Za udział w wojnie polsko-bolszewickiej Tumidajski odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari V kl. i czterokrotnie Krzyżem Walecznych.
› Czytaj więcej
64 rocznica bohaterskiej śmirci mjr „Orlika”
Marian Bernaciak – oficer rezerwy, przedwojenny pracownik Poczty Polskiej w Sobolewie zdołał zdziałać tak wiele dla sprawy jaką była niepodległość Polski, dając przykład postępowania swoim żołnierzom, w pamięci których był wzorem oficera i dowódcy. . Zrównoważony, rozsądny i opanowany, nie szafował ludzkim życiem, cieszył się ogromnym autorytetem i szacunkiem. Każdą decyzję, zwłaszcza taką która mogła pociągnąć utratę czyjegoś życia, rozważał starannie i wszechstronnie. Gdy ją podjął, twardo dążył do jej realizacji. Rodziny nie założył, bo uważał, że nie czas ku temu.
D.Z.› Czytaj więcej
Fotorelacja z uroczystych obchodów 65. rocznicy bitwy w Lesie Stockim
Pomnik upamiętniający bitwę postawiony z inicjatywy Puławskiego Towarzystwa Tradycji Narodowych w miejscu pochowania poległych w bitwie partyzantów AK-DSZ-WiN.
W południe 30 maja 2010 r., niemalże dokładnie 65 lat po zwycięskiej dla oddziału AK-DSZ-WiN mjr „Orlika” bitwie w Lesie Stockim miały miejsce uroczyste obchody wspomnianej już 65. rocznicy tego heroicznego starcia prawdziwych bohaterów walczących o Wolną i Suwerenną Ojczyznę z sowieckim okupantem i jego polskimi poplecznikami.
Na niedzielnej uroczystości tłumnie zgromadzili się okoliczni mieszkańcy. Nie zabrakło również wielu zaproszonych gości.
› Czytaj więcej
Rozbicie PUBP w Puławach 24 IV 1945r. przez oddział „Orlika”
„Uderzenie na PUBP w Puławach, mądrze zaplanowane, precyzyjnie dowodzone przez „Orlika”, dobrze wykonane zyskało duży rozgłos w całym Okręgu Lubelskim. Przede wszystkim dlatego, że w odróżnieniu od wielu innych podobnych akcji, przeprowadzone zostało w biały dzień, w dużym mieście, w którym stacjonowało kilka tysięcy żołnierzy sowieckich, dosłownie tuż pod ich nosem.”
Amnestia

„Amnestia z lutego 1947r. niczego nie odmieniła. Nadal tropiono i mordowano nie tylko tych, którzy nie chcieli się ujawnić, ale także tych, którzy to uczynili. Władza ludowa jeszcze raz zademonstrowała wtedy, co są warte jej zobowiązania i przyrzeczenia.” – Jerzy Ślaski
Komuniści po przejęciu władzy w Polsce jako pierwszorzędny cel postawili sobie likwidację polskiego podziemia niepodległościowego. W tym celu wystosowali oni ustawy amnestyjne, które były swego rodzaju łapankami, bo ani myśleli wywiązać się z ustalonych ustaw. Normalnym zjawiskiem był fakt, iż po wnikliwej analizie zgromadzonych materiałów tj. prawdziwych adresów, nazwisk i innych danych komuniści starali się aresztować ujawnionych, którzy byli bardziej aktywni w oddziałach partyzanckich, oraz na placówkach, pod rzekomym zarzutem prowadzenia dalszej działalności antypaństwowej. Aktywni członkowie podziemia byli wnikliwie śledzeni, podsłuchiwani i wielokrotnie wzywani na przesłuchania – często przez bardzo długie lata, oraz zakładano na nich w Urzędach Bezpieczeństwa Publicznego kwestionariusze ewidencyjno-obserwacyjne.
Pamięć o nich wymazywano przez dekady…

19 stycznia roku 2010 minęło 63 lata, od momentu, kiedy to komuniści zadali ogromny cios Państwu polskiemu wykonując „wyroki” śmierci na „Zagonie” i „Warszycu”.
Komunistyczna władza chciała, ażeby przetrzymywani w ich więzieniach dowódcy oddziałów partyzanckich nie doczekali amnestii. Tak było w przypadku dwóch bohaterskich postaci:
mjr Franciszka Jerzego Jaskulskiego ps. „Zagon”, „Zagończyk”, który najpierw pełnił stanowisko dowódcy grup dywersyjnych w podobwodzie „B” – Puławy. Po otrzymaniu od „Orlika” polecenia utworzenia siatki WiN na terenie Obwodu Kozienice „Zagon” zajął się organizacją partyzantki antykomunistycznej , która przyjęła kryptonim Związek Zbrojnej Konspiracji. Po aresztowaniu 26 lipca 1946 r. w Jedlni na skutek zdrady bliskiego współpracownika po długim śledztwie został skazany na śmierć przez sąd 17 stycznia 1947 r. Wyrok wykonano dwa dni później 19 lutego, na trzy dni przed amnestią, która zamieniłaby mu karę śmierci na 15 lat więzienia.
Taki sam los spotkał kpt. Stanisława Sojczyńskiego ps. „Warszyc” organizatora i dowódcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, który również został stracony na trzy dni przed zapowiadaną amnestią. Dla komunistów byli oni niebezpieczni nawet po śmierci, dlatego starannie pozbywali się ciał zamordowanych.
Przez cały okres PRL-u ówczesne władze starały się wymazać z pamięci sylwetki Żołnierzy Wyklętych znieważając ich przez całe dziesięciolecia. W tym miejscu wypada zacytować fragment piosenki „Żołnierzom Wyklętym” Leszka Czajkowskiego:
Słychać pokoleń drwiący śmiech,
To komuniści mają święto,
Lecz Mądry Bóg w Osobach Trzech
Pojmuje, za co Was wyklęto.
Przez cierpienie do gwiazd…

- Pogrzeb ekshumowanych ciał zamordowanych partyzantów.
W tym roku 15 stycznia przypada 63 rocznica pokazowego procesu, w którym to „sędziowie” Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie skazali dziewięcioro partyzantów z organizacji „Wolność i Niezawisłość” – siedmiu mężczyzn i dwie kobiety.
Na uprzednie polecenie przewodniczącego WSR w Warszawie – płk. Władysława Garnowskiego podczas sesji wyjazdowych składów orzekających Wojskowego Sądu Rejonowego zastosowany miał być tryb doraźny – wyroki śmierci miały być wykonywane natychmiast, bez przedstawiania prezydentowi próśb o ułaskawienie. Nie dano możliwości dopuszczenia obrony sądzonych partyzantów.
Głównym zamierzeniem sesji wyjazdowej WSR do Ryk było to, że za cztery dni miały odbyć się „wybory” do Sejmu, więc władza ludowa chciała zastraszyć lokalne społeczeństwo. W tym celu do ryckiego „Domu Strażaka” z obstawą funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa około godziny piętnastej przybył z Warszawy skład orzekający w osobach: por. Jerzy Biedrzycki – były strażnik więzienny, kpt. Władysław Przeździecki, kpt. Antoni Pacześniak i prokurator ppor. Zalewski – były aelowiec.
Skazali oni na śmierć:
- Jana Filipka ps. „Gilza”, s. Stanisława i Józefy z Lipców, ur. 16 grudnia 1924 r. w Kawęczynie.
- Władysława Warownego ps. „Dąb”, s. Wojciecha i Franciszki z Gugałów, ur. 26 lutego 1923 r. w Dąbi.
- Stefana Kamarka, s. Ferdynanda i Magdaleny z Bernaciaków, ur. 22 maja 1921 r. w Wólce Kotowskiej.
- Adama Zdrojewskiego ps. „Sęp”, s. Władysława i Jadwigi z Mieszczaków ur. 12 kwietnia 1920 r. w Żabiance.
Piosenka Żołnierzy Wykletych
Marsz oddziału „Zapory” (słowa: por. Jan Gabriołek „Grot”)
Maszerują cicho niby cienie
Poprzez lasy, góry i pola.
Niejednemu wyrwie się westchnienie,
Idą naprzód, taka ich dola.
I idą wciąż naprzód, bo taki ich los,
I ani żal, ani tęsknota
Z tej drogi zawrócić nie zdoła ich nic,
Bo to jest „Zapory” piechota.
A gdy księżyc wyjdzie spoza chmury,
I nastanie cicha, piękna noc,
To leśnej piechoty ciągną sznury,
Widać wtedy siłę ich i moc.
Choć twardą im była germańska dłoń,
Do boju ich parła ochota.
I zawsze zwycięstwo musiało ich być,
Bo to jest „Zapory” piechota.
Teraz za drugiego okupanta,
Jeszcze nam nie oschła jedna krew.
Po zdradziecku sięga nam do gardła,
I w tajgi Sybiru chce nas wieźć.
Pomylił się Stalin,pomylił się kat,
A z nim ta zdziczała hołota.
Za Katyń, za Zamek,za Sybir, za krew,
Zapłaci „Zapory” piechota.
Oddział, a właściwie zgrupowanie oddziałów mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, to jedna z największych i najbardziej bitnych jednostek partyzanckich z okresu walki z komunistami. Prowadzona przez charyzmatycznego dowódcę, cichociemnego, w okresie okupacji niemieckiej dowódcę oddziału dyspozycyjnego Kedywu w Inspektoracie Armii Krajowej Lublin – Puławy, mającego w swoim dorobku bojowym kilkadziesiąt wystąpień zbrojnych przeciwko Niemcom, latem 1945 r. liczyła blisko 400 partyzantów. Operowała w kilku pododdziałach na terenie województwa lubelskiego, kieleckiego i rzeszowskiego. Bilans wystąpień zbrojnych Zgrupowania to kilkaset akcji zbrojnych, z czego kilkadziesiąt o poważnym ciężarze gatunkowym (bitwy z grupami operacyjnymi komunistycznych służb policyjnych i wojskowych, ataki na posterunki milicji). Działania oddziałów podległych „Zaporze” wytraciły swój impet dopiero w okresie amnestii z lutego 1947 r., w ramach, której, zgodnie z zaleceniami dowództwa podziemia poakowskiego (Zrzeszenie WiN), któremu podlegało Zgrupowanie, znaczna część partyzantów „Zapory” ujawniła się i zaprzestała walki. Sam „Zapora” nie skorzystał z „amnestii”, dzieląc los swoich nieujawnionych podkomendnych. Jak zeznał przed komunistycznym sądem w toku procesu: „ [...] ta propozycja [złożona przez jego konspiracyjnych przełożonych propozycja ujawnienia na korzystnych dla niego warunkach, - przyp. aut.] nie odpowiadała mi, ponieważ byłem związany ze swoimi ludźmi trudem i walką, byłem przecież ich dowódcą, więc nie chciałem umyć rąk i zostawić tych ludzi jak grupy bandyckiej w terenie, bez dowództwa. „Zapora” został aresztowany16 IX 1947 r. podczas próby przekroczenia granicy. Przeszedł nieludzkie śledztwo. Został skazany wraz z pięcioma swoimi żołnierzami na karę śmierci i 7 III 1949 r. zamordowany wraz z nimi w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Przed podjęciem próby wyjazdu na zachód, „Zapora” przekazał dowództwo nad nieujawnionymi partyzantami Zgrupowania kpt. Zdzisławowi Brońskiemu „Uskokowi” (zginął 21 V 1949 r) i por. Mieczysławowi Pruszkiewiczowi „Kędziorkowi” (zginął 18 V 1951 r.). Ostatnim podkomendnym „Zapory”, który zginął od kul komunistów był sierż. Jóżef Franczak „Lalek”, zabity przez grupę operacyjną SB-ZOMO 21 X 1963 r. W sumie, w okresie walki z komunistami, zginęło lub zostało zamordowanych ponad 200 partyzantów „Zapory”. Miejsca Ich pochówku, poza kilkoma wyjątkami, pozostają nieznane. Warto dodać, że piosenka, którą podajemy tu jako Marsz oddziału „Zapory” znana była, w różnych wersjach, także w innych oddziałach partyzanckich na terenie Polski, m.in. w zgrupowaniu partyzanckim AK-WiN do-wodzonym przez kpt. Mariana Bernaciaka „Orlika” – śpiewana była jako „Orlika piechota”.
źródło:
Piosenka do odsłuchania:
Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski „Zagon”
Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski „Zagon”,”Zagończyk”

Franciszek Jaskulski urodził się 16 września 1913 roku w Castrop – Rauxel w Westfalii (Niemcy), w rodzinie polskich emigrantów zarobkowych. Był synem Ignacego i Marii z Kozalów.
7-letni Franciszek wrócił z rodziną do Polski. Jaskulscy osiedli w Zdunach, w powiecie krotoszyńskim (Wielkopolska).
Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego, Franciszek pracował w lokalnej administracji. W tym czasie był również czynnym członkiem ZHP. W momencie wybuchu wojny, zgłosił się na ochotnika do wojska. Wziął udział w obronie Warszawy. Po kampanii wrześniowej wrócił do Zdun i włączył się w prace rodzącej się konspiracji. Działalność ta koncentrowała się m.in. na wydawaniu podziemnych gazetek. Jedna z nich nosiła tytuł „Zagończyk”. Informacje w niej zawarte powstawały na podstawie nasłuchu radiowego.
W grudniu 1939 roku Franciszek Jaskulski dołączył do Związku Walki Zbrojnej, w lutym 1942 roku przemianowanym na Armię Krajową.
Mjr Marian Bernaciak „Orlik”

Mjr Marian Bernaciak „Orlik” (1917 – 1946)
Marian Bernaciak urodził się 6 marca 1917 r. w Zalesiu k. Ryk.
Wystawiający akt chrztu ówczesny proboszcz parafii pw. Świętego Jakuba w Rykach – ks. Jan Rozwadowski (budowniczy kościoła murowanego w stylu neogotyckim, który stoi do dnia dzisiejszego w Rykach) napisał:
Działo się to w osadzie Ryki dnia jedenastego Marca tysiąc dziewięćset siedemnastego roku o godzinie drugiej po południu stawił się Michał Bernaciak, rymarz lat trzydzieści trzy mający we wsi Zalesie zamieszkały, w obecności Jana Konopki lat czterdzieści osiem i Antoniego Jakubika lat pięćdziesiąt mających, gospodarzy we wsi Zalesie zamieszkałych i okazał nam dziecię płci męskiej, oświadczając iż takowe urodzone jest we wsi Zalesiu na dni szóstym Marca, roku bieżącego o godzinie czwartej rano z jego małżonki Maryanny z Bliźniaków lat dwadzieścia osiem mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym, w dniu dzisiejszym przez Księdza Antoniego Pacewskiego, wikaryusza miejscowego odbytym, nadane zostało imię Maryan, a rodzicami jego chrzestnymi byli: Ignacy Pośpiech i Maryanna Dopierała. Akt ten oświadczającemu i świadkom przeczytany, a gdy ci pisać umieją, przez nas podpisany został.
Film z serii: Archiwum IPN – „Orlik”










