Powstanie Warszawskie jako realizacja akcji „Burza” | Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Powstanie Warszawskie jako realizacja akcji „Burza”

Kompania AK ''Wiklina'' wkracza do Zamościa w lipcu 1944

Geneza powstania tkwi w ogólnym zamyśle powołanej już 27 września 1939 r. Służby Zwycięstwu Polski, przemianowanej następnie 13 listopada tego samego roku na Związek Walki Zbrojnej, a ostatecznie 14 lutego 1942 r. na Armię Krajową. Ta właśnie formacją będąca ramieniem zbrojnym jedynego legalnego rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, postawiła sobie za nadrzędny cel przygotowanie społeczeństwa do przeprowadzenia ogólnonarodowego powstania wobec hitlerowskiego okupanta.

Oczywiście samo Powstanie Warszawskie nie było tym planowanym już od pierwszych dni okupacji ogólnonarodowym zrywem. Od czasu radzieckiej kontrofensywy, za której początek przyjmuje się niemiecką klęskę pod Staliningradem, Polacy sposobili się do zaatakowania tyłów wycofującej się niemieckiej armii. Dlatego właśnie w październiku 1943 r. ówczesny Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a za razem Generalny Inspektor Sił Zbrojnych gen. broni Kazimierz Sosnkowski polecił aby wkroczenie Armii Czerwonej na terytorium II Rzeczpospolitej poprzedzone zostało wzmożoną działalnością sabotażowo-dywersyjną na tyłach armii niemieckiej. W związku z tą dyrektywą Komendant Główny Armii Krajowej – gen. bryg. (nominację na stopień generała dywizji dostał dopiero w marcu 1944 r. – przyp. D.Z) Tadeusz Bór-Komorowski w listopadzie 1943 r. wydał rozkaz rozpoczęcia akcji o kryptonimie „Burza”.

*

Zamierzenia „Burzy” można podzielić na dwa główne cele. Pierwszy – czysto wojskowy, który polegał na zaatakowaniu wszystkimi siłami AK wojsk niemieckich, a właściwie ich tylnych straży, i to w momencie bezpośrednio poprzedzającym wkroczenie na dany teren Armii Czerwonej, natomiast drugim był cel polityczny, który sprowadzał się do utworzenia na obszarach wyzwolonych przez Armię Krajową administracji, stanowiącej ramię RP w Londynie, która w jego imieniu objęłaby i sprawowała władzę, występując wobec ZSRR i Armii Czerwonej jako siła sojusznicza, lecz w pełni suwerenna. Przedstawiciele Armii Krajowej ujawniając się przed Sowietami jasno dawali przybyszom ze wschodu do zrozumienia, że ziemie położone za Bugiem, jak były, tak pozostały terytorium państwowym II Rzeczpospolitej, a ich jedynym i prawowitym gospodarzem jest istniejący w Londynie legalny rząd Rzeczypospolitej Polskiej, który akowcy reprezentują jako jego ramię zbrojne w kraju. Akcja „Burza” miała rozpocząć się po przekroczeniu przez Armię Czerwoną przedwojennej granicy między Polską a ZSRR, co nastąpiło 4 stycznia 1944 r. na Wołyniu,  i kolejno obejmować te obszary, ku którym zbliżać się będą wojska radzieckie.

Z nadejściem 1944 r. spodziewając się rychłego włączenia wschodnich ziem ówczesnego Generalnego Gubernatorstwa w orbitę działań frontowych, postanowiono planem „Burza” objąć również Warszawę. W obliczu zbliżającej się do stolicy Armii Czerwonej, oraz biorąc pod uwagę jej ostatnie sukcesy na froncie, a za razem przypuszczając iż czerwonoarmiści od razu przyjdą z pomocą powstańcom i jak najszybciej sforsują Wisłę, dowództwo AK zdecydowało się na wybuch powstania, które według pierwotnych założeń miało trwać zaledwie kilka dni.  Nikt nie przypuszczał, że Stalin wstrzyma natarcie, nakaże  otoczenie i odcięcie Warszawy od jakiejkolwiek pomocy, za razem definitywnie skazując powstańców na 63 krwawe dni walki w osamotnieniu i druzgocącą porażkę. Młodzi powstańcy idący do walki za ideę Wolnej i Niepodległej Polski, którzy przelewali swą krew od 1 sierpnia nie licząc na zaskoczenie przeciwnika, bez kolegów którzy nie dotarli, bez broni, która przecież miała być zrzucona przez aliantów, rzucili się z godnością do walki z okupantem stawiając na szali to, co mieli najcenniejsze – swoje młode życie. Ani oni, ani mieszkańcy dzielnic takich jak Wola, czy Ochota, mordowani tysiącami na ulicach Warszawy nie wiedzieli, że kilkadziesiąt kilometrów od ich tragedii czerwonoarmiści i enkawudziści otoczyli Warszawę szczelnym kordonem czekali z założonymi rękami na powolnie wykrwawienie się powstańców, którzy tym bardziej nie przypuszczali nawet myśli o tym, że zaufani alianccy sojusznicy zawiodą, tak jak we wrześniu 1939 r. sprzedając Polską Niezawisłość Stalinowi na przełomie listopada i grudnia 1943 r. w Teheranie według haniebnej dla Polski linii Curzona.

Pomimo wysokiej poprzeczki jaką ustawili SS-mani jednostkami takimi jak chociażby Sonderbatalion Dirlewanger, który został sformowany z niemieckich kryminalistów pod komendą osławionego furiata Oskara Dirlewangera odpowiedzialnego m.in. za rzezi dokonywane na mieszkańcach Woli, powstańcy warszawscy, których cechowało wyjątkowe bohaterstwo i poświęcenie w służbie Ojczyzny stawili dzielny opór okupantom pokazując im charyzmę i zaciekłość polskiego żołnierza. Ci młodzi chłopcy z tzw. pokolenia Kolumbów wychowani na legendzie swoich ojców, którzy dwadzieścia cztery lata wcześniej – w słynnym sierpniu 1920 zamknęli czerwonej zarazie drogę do Europy hamując ich zapał do zmiany mapy politycznej ówczesnego świata, oraz swoich dziadów, którzy w 1863 r. jasno dali zaborcom do zrozumienia przez wydarzenia takie jak bitwa stoczona 8 sierpnia 1863 r. niedaleko stąd – pod Żyrzynem, że mieszkańcy tutejszych terenów czują się obywatelami „Tej, co nie zginęła”. Pomijając smutny fakt porażki w Powstaniu Warszawskim, było one, zresztą jak i cała akcja „Burza” swego rodzaju sprawdzianem prawdziwych intencji ZSRR, na tyle dokładnym, że po ich zakończeniu co do stosunków Stalina wobec AK nie było żadnych wątpliwości.

 

Daniel Zawadka

fragment wystawy zatytułowanej „Polskie Sierpnie 1920-1944-1980″
* – autorem filmiku jest Bartłomiej Grzegorczyk

Tagi: , , ,

poniedziałek, Lipiec 11th, 2011 Aktualności, Armia Krajowa, Walka o wolność

1 komentarz to Powstanie Warszawskie jako realizacja akcji „Burza”

  • Nie Podam pisze:

    „Nikt nie przypuszczał, że Stalin wstrzyma natarcie, nakaże otoczenie i odcięcie Warszawy od jakiejkolwiek pomocy” A nie można było tego wywnioskować z faktu iż Stalin Polskę najechał? Stalin był psychopatą (niewielu ludzi wie o tym, że Lenin w swoim testamencie napisał, żeby broń Boże nie dawać władzy Stalinowi bo to będzie katastrofa, więc powoływanie się Stalina rzekome dziedzictwo Lenina, a już w zupełności Marksa i Engelsa było w pełni niezasadne, Ci ostatni chcieli rewolucji, która zapewni większości ludzkości godziwe życie, a ten pierwszy wymordował miliony ludzi i to dużą część z własnego narodu). A przywódcy AK tego nie wiedzieli?
    „którzy tym bardziej nie przypuszczali nawet myśli o tym, że zaufani alianccy sojusznicy zawiodą, tak jak we wrześniu 1939 r. sprzedając Polską Niezawisłość Stalinowi na przełomie listopada i grudnia 1943 r. w Teheranie według haniebnej dla Polski linii Curzona.” Zawiedli raz czemu by mieli nie zawieść i drugi raz? Zresztą cały czas zawodzą co było z tarczą antyrakietową? Ruscy skazali tarczy nie budziet i nie mamy tarczy. Stalin był psychopatą, współczesna Rosja otwarcie nie życzy sobie jakichś tarcz antyrakietowych. Pytanie co gorsze otwarte twarde stanowisko antypolskie czy pokrętne poklepywanie po ramieniu (jak byłem w podstawówce to się mówiło takim gościom kup se krowę do klepania), a za plecami zdradziecki nóż w plecy? Stalin nadawał się do leczenia psychiatrycznego, winni temu, że był w Polsce komunizm są Anglicy i Hamerykanie. Zresztą niewiele się zmieniło nasi żołnierze nie wiadomo po co przelewają krew za Hamerykańskie niejasne do końca interesy w Iraku i Afganistanie, a Polacy nawet normalnie nie mogą tam pracować bo muszą wybłagać wizę. Widziałem dobry film o bitwie o Anglię wielu historyków się wypowiadało, że była wygrana o włos, a najlepszymi pilotami w Rafie byli Polacy i Czesi, a potem co po wojnie? Wielka parada zwycięska i wuchta Hindusów, Chińczyków, Afrykańczyków, a ani jednego Polaka. Potraktowali Polskich bohaterów jak śmieci nawet nie mogli sobie Ci lotnicy Polscy po wojnie znaleźć pracy w Anglii. Czy dowódcy AK nie mogli tego przewidzieć?
    „Młodzi powstańcy idący do walki za ideę Wolnej i Niepodległej Polski, którzy przelewali swą krew od 1 sierpnia nie licząc na zaskoczenie przeciwnika, bez kolegów którzy nie dotarli, bez broni, która przecież miała być zrzucona przez aliantów, rzucili się z godnością do walki z okupantem stawiając na szali to, co mieli najcenniejsze – swoje młode życie. Ani oni, ani mieszkańcy dzielnic takich jak Wola, czy Ochota, mordowani tysiącami na ulicach Warszawy nie wiedzieli,” To jest bezsporne, tym bardziej ich żal. Inna sprawa, że krzykliwe wypowiadanie w rocznice powstania Warszawskiego swojej (dla wielu powstańców weteranów kontrowersyjnej) opinii (nawet jeżeli jest ona prawdziwa) jest szczytem chamstwa, jednakże również chamstwem jest zakłócanie obchodów chamskimi okrzykami dotyczącymi poprzedniego chamstwa. Dlatego wolę Norwegię, kraj gdzie jeszcze z 50 lat temu ludność nie wiedziała jak jeść nożem i widelcem, a dzisiaj w obliczu tragedii gdzie ginie duża część młodzieżówki politycznej kraju nie ma sporów tylko jest zaduma jak do tego mogło dojść. A u nas co? Ginie prezydent i ponad 90 innych osób i jedne pajace (PO) nic nie robią i czekają nie wiadomo na co, potem drugie pajace (środowisko PIS) obnoszą się z Krzyżem (do czego zdystansował się jeszcze w miarę rozsądny Episkopat Kościoła Katolickiego w Polski), a trzecie pajace (SLD) widząc przewagę liczebną „przeciwników krzyża” chcą sobie urządzać agitkę polityczną. I jak ten kraj ma normalnie funkcjonować? Podobnie Roman Giertych (pomijając „zamawianie piw” przez jego młodzieżówkę) myślał, że jak za Nasze Polaków ciężko zarobione pieniądze, przebuduje całą strukturę administracyjną na taką jak była przed wojną to jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki średnich nauczycieli zamieni w wybitnych nauczycieli przedwojennych. Ale myślę, że to jest wina tego, że nie było przez 50 lat nauczania filozofii w szkołach (i teraz też nie ma); bo wpajanie Marksizmu-Leninizmu jako jedyną „prawdziwą” filozofię z filozofowaniem niewiele ma wspólnego. Co ciekawe w czasach komuny wielu filozofów Polskich niechętnych Marksizmowi zajęło się tym co jeszcze było wolno czyli tłumaczeniem klasyków i jako jeden z nielicznych krajów (poza Grecją) mamy przetłumaczonego całego Platona. Może jakby ktoś pomyślał trochę głębiej zanim zaczął działać Ci młodzi ludzie nie musieli by zginąć. Według mnie nawet jakby powstanie zakończyło się zwycięstwem to i tak nie miało by to znaczenia bo Rosjanie by nas po prostu raz jeszcze jak zrobili w 1939, znaczenie miało tylko to czy Alianci nas zdradzą po wojnie czy nie. Zdradzili nas nie mieliśmy na to wpływu i moim zdaniem to oni są winni dalszych powojennych losów Polskich bohaterów z AK. Jak też i z AL myślę. Gdybyśmy nie byli tak haniebnie zdradzeni to żołnierze AK utworzyliby jedną frakcję polityczną, żołnierze AL drugą, powstałoby jeszcze kilka i Polacy w demokratycznych wyborach by sobie wybrali kto ma rządzić. Byliśmy zdradzeni przez Anglosaskie żmije już wielokrotnie i Wielu Polaków o tym zapomina (szczególnie młodych) chłonąć bezrefleksyjnie beznadziejną Amerykańską za przeproszeniem „kulturę”. O tym napiszcie może nie na tej stronie, ale napiszcie.

  • Napisz odpowiedź